Jak wydajemy środki strukturalne Unii Europejskiej? Monitoring postępów na koniec 2011 roku

Z której strony by nie spojrzeć znaleźliśmy się w drugiej połowie 2012 roku. Do końca okresu planistycznego, przewidzianego na lata 2007 – 2013, pozostało niespełna 1,5 roku. Warto więc zadać sobie pytanie jak nam idzie w wydawaniu pieniędzy, którymi kochana Brukselka tak szczodrze nas obdarzyła. A może już wszystko wydaliśmy i żal nam, że nie dostaliśmy więcej? Zaraz odpowiemy sobie na to pytanie. Co więcej spróbujemy w kolejnych miesiącach śledzić następujące na tym polu postępy. Nie ma nic bardziej pasjonującego niż obserwacja dwojącej się i trojącej administracji publicznej, gdy zadań do realizacji bez liku, a czas nieubłaganie upływa.

Na początek krótkie wyjaśnienie czemu służy tworzenie wieloletnich planów rozwoju-okresów planistycznych Unii Europejskiej. Ich konstruowanie, wraz z wieloletnim planem finansowania realizowanych w ich ramach działań, ma głęboki sens, gdyż pozwala zagwarantować środki na wiele lat. Ograniczone zostaje w ten sposób ryzyko, że w ramach corocznie budowanych budżetów pewne zadania wypadną z finansowania, a wydane już środki zostaną zmarnowane. Jednocześnie pozwala wyznaczyć dalekosiężne – strategiczne cele i je osiągać. Choć z tym osiąganiem nie przesadzajmy, gdyż szczególnie dziś UE ma kłopoty z realizacją jakichkolwiek założonych przez siebie celów czy to w ramach Strategii Lizbońskiej czy też Europy 2020. Ale o tym przy innej okazji.

Wróćmy jednak do głównego wątku. W pierwszej kolejności podsumujmy to co wydarzyło się dotychczas. Najlepszym punktem w czasie do takiej analizy jest koniec ostatniego roku kalendarzowego, czyli w naszym przypadku grudzień 2011. W obecnej perspektywie finansowej najważniejszym dokumentem określającym realizowane przez Polskę działania są Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia. W tym dokumencie omówionych jest 21 Programów Operacyjnych (4 sektorowe realizowane na szczeblu centralnym, 16 regionalnych oraz Program Operacyjny Pomoc Techniczna). Kwota 65 mld euro przyznana Polsce z funduszy unijnych, została powiększona o środki krajowe, co łącznie daje 83 mld euro wsparcia na wszystkie możliwe do realizacji projekty. Zgodnie z danymi ministerstwa rozwoju regionalnego (MRR) poziom wykorzystania środków finansowych przewidzianych na lata 2007-2013 wyniósł 28%. Po 5 latach wydaliśmy 32%!!!! wszystkich dostępnych środków. Należy oczywiście dodać, że poziom wydatków to nie jedyny, choć najważniejszy, wskaźnik informujący nas o sprawności wydatkowania środków UE. Kolejny ważny to poziom kontraktacji, czyli zawartych już umów. Nie są to co prawda projekty zrealizowane i rozliczone, ale jednak istnieje duża szansa, że tak się stanie. Tu sytuacja wygląda lepiej – ponad 72% ogółu środków. Szczegółowe dane w tabeli i na wykresie.

 

Warto zwrócić uwagę na poziom wykorzystania środków w poszczególnych regionach, które w pewnym stopniu świadczą o sprawności instytucji publicznych, szczególnie samorządowych w układzie regionalnym. Jak można było przypuścić w poziomie wniosków o płatność przodują województwa zachodnie, natomiast w dolnej części rankingu znalazła się większość województw wschodnich. Małopolska znalazła się w środku stawki.

Same suche dane niewiele mogą nam powiedzieć o sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Znajdźmy więc perspektywę – porównajmy naszą sytuację do sytuacji państw, które w ostatnich latach uzyskały członkostwo w UE.

Źródło: Raport KPMG: Fundusze europejskie w Europie Środkowo-Wschodniej, opracowanie własne.

Dane przedstawione powyżej pochodzą z raportu KPMG: Fundusze europejskie w Europie Środkowo-Wschodniej. Różnią się nieco od tych przedstawianych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, choć różnice te nie są bardzo duże. Wskazują na istotne problemy już na poziomie kontraktacji, z którymi boryka się nasz kraj. Okazuje się bowiem że jedynie dwa państwa – Rumunia i Słowenia znajdują się w chwili obecnej w gorszej sytuacji niż Polska. Należy jednak pamiętać, że Rumunia przystąpiła do UE dopiero w 2007 roku i jest to jej pierwszy okres planistyczny w ramach którego korzysta ze środków strukturalnych. My mamy znacznie dłuższy staż, a pomimo to nadal nie potrafimy radzić sobie z wyzwaniami stawianymi przez rozwój w ramach ugrupowania. Szczególnie jest to deprymujące wobec faktu, że dla przykładu Bułgaria jest od nas znacznie lepsza. Najlepiej radzą sobie natomiast państwa bałtyckie, a w szczególności Estonia, która podpisała umowy na realizację projektów na praktycznie całą pulę środków.

Zgodnie z wynikami raportu KPMG żadne z państw Europy Środkowo-Wschodniej nie osiągnęło dotychczas wydatków na poziomie 50%, ale liderami są także kraje bałtyckie (niemal 45%), za którymi plasują się Czechy (39%) i Słowenia (38%). Wskaźnik dla Węgier, Polski i Słowacji utrzymuje się na poziomie 28%, a dla Bułgarii i Rumunii poniżej 20%.

Pozostaje odpowiedzieć sobie, jakie są konsekwencje tej sytuacji. Po pierwsze nie jest tak, że pieniądze muszą zostać wydane do końca 2013 roku. Otóż wydatkowaniem pieniędzy z funduszy strukturalnych rządzi reguła n+2, którą należy interpretować mniej więcej tak że wydatki mogą trwać do roku 2015.

 

Ale…

 

ale decyzje związane z kolejnym okresem planistycznym na lata 2014-2020 zapadać będą w najbliższych miesiącach. Czy w tej sytuacji bardzo niski poziom wydatkowania środków strukturalnych w Polsce to dla nas dobra, czy zła wiadomość? Niestety bardzo zła. Otóż wśród państw członkowskich UE toczy się bardzo poważna dyskusja o charakterze zmian które mają nastąpić w finansowaniu rozwoju UE w kolejnych latach. Lepiej rozwinięte kraje, które są płatnikami netto do budżetu ugrupowania (czyli wpłacają więcej, niż uzyskują) wolałyby przeznaczyć środki strukturalne na badania, rozwój i nowoczesne technologie. Mogłyby dzięki temu odzyskać większą część wpłacanych do budżetu pieniędzy. Kraje takie jak Polska i pozostałe państwa środkowej i wschodniej Europy, ale także państwa regionu Morza Śródziemnego wolałyby pozostawić największą część środków na ograniczanie dysproporcji w rozwoju. W dyskusji kluczowy może okazać się argument mówiący o efektywności wykorzystania środków w latach 2007-2013. Tak, że paradoksalnie kluczowe może okazać się nie to jaką część środków wydamy do 2015 roku zgodnie z regułą n+2, ale to ile wydaliśmy do dzisiaj. I to oznacza, że możemy ponieść olbrzymie konsekwencje dzisiejszej niskiej efektywności.

Dlatego też na bieżąco śledzić będę postępy w tej dziedzinie, zarówno na poziomie regionalnym, jak i na szczeblu centralnym.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *