Hiszpania – fiesta nad przepaścią

Jak wskazują ostatnie prognozy Komisji Europejskiej 1/3 państw ugrupowania – Grecja, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Holandia, Cypr, Węgry – to kraje które niemal na pewno doświadczą recesji gospodarczej w roku 2012. Z wymienionego powyżej grona największe obawy wzbudzają dwa śródziemnomorskie kraje Hiszpania i Włochy, ponieważ ich gospodarki są na tyle duże by ich upadek mógł doprowadzić do upadku całej strefy euro, stawiając tym samy olbrzymi znak zapytania nad przyszłością  trwającego od sześciu dekad procesu integracji europejskiej.

Rentowność obligacji Hiszpanii jest dziś daleka od historycznych poziomów, jednak kraj ten ma nadal problemy z obsługą swojego zadłużenia. Jednak ostatnia decyzja Moody’s potwierdzająca rating Hiszpanii na poziomie BAA3 (istniały obawy jego obniżki do poziomu śmieciowego), wspiera dziś hiszpańskie aktywa. Ostatnim razem Moody’s obniżyła rating Hiszpanii ze względu na podatnością kraju na napięcia na rynkach oraz prognozami wzrostu gospodarczego. To samo zrobiła Standar&Poor’s, która zdegradowała rating kraju do poziomu zaledwie o jeden punkt wyżej od śmieciowego. Dziś rentowność 2-letnich obligacji Hiszpanii spadła dziś do 3,02%. Jeszcze mocniej, spada ostatnio rentowność 10-letnich obligacji:

Gospodarka Hiszpanii nie przypomina obecnie oblanych słońcem plaż Costa del Sol, mówiąc wprost jest w tragicznym stanie. Największym problemem jest gigantyczne bezrobocie, które osiąga 25 proc. (drugie największe w UE, po Grecji). Wśród osób młodych, przede wszystkim kobiet, jest jeszcze większe i wynosi niemal 50 proc. 5 mln osób pozostaje bez pracy, a duża część z nich może zostać określona jako długotrwale bezrobotna, gdyż pracę straciła w pierwszych miesiącach kryzysu.

Dług publiczny wynosi ponad 68 proc. PKB. Natomiast deficyt budżetowy kształtuje się na poziomie 8-9% PKB. Według ekonomistów i polityków, sytuacja w Hiszpanii obok Włoch jest kluczowa dla rozwiązania europejskich problemów. Tymczasem optymistyczny scenariusz dla tego kraju oznacza długotrwałą stagnację, a w wersji nieco bardziej pesymistycznej lecz jednocześnie realnej recesję. Tymczasem według, ministrów finansów strefy euro, Hiszpania jest na dobrej drodze ku odbudowaniu swojej gospodarki dzięki reformom fiskalnym, choć to stwierdzenie należy potraktować raczej jako formę niewybrednego żartu. Jak wspomniałem powyżej najważniejszym problemem Hiszpanii jest bezrobociem. Trudno sobie jednak wyobrazić by podkreślane reformy finansów publicznych, polegające w gruncie rzeczy na cięciu wydatków na zasadzie byle tylko mniej, mogły przynieść jakąkolwiek zmianę w tym względzie. Może być tylko gorzej, co z kolei prowadzić będzie do dalszego wzrostu bezrobocia i spadku popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego. Strefa euro pożyczyła już Hiszpanii w czerwcu 100 mld euro na ratowanie banków. Rząd hiszpański musi teraz, obniżyć deficyt budżetowy do 6,3 proc. PKB jeszcze w tym roku. W 2013 roku państwo powinno zaoszczędzić 40 mld euro, zgodnie z projektem budżetu na 2013 rok. Być może najwięksi gracze Unii Europejskiej założyli się czy istnieje szansa by poziom bezrobocia w Grecji i Hiszpanii przekroczył 30% zasobu siły roboczej?

Zupełnie innej natury jest kolejny olbrzymi problem Hiszpanii, czyli fatalna sektora finansowego. Banki, obciążone niespłaconymi kredytami hiszpańskich gospodarstw domowych i firm są na prostej drodze do upadku. I część z nich pewnie powinna zbankrutować. Tymczasem większość z nich pewnie doczeka się dokapitalizowania. Tym samym sektor finansowy, nadal niewyobrażalnie zasobny w kapitał, funkcjonować będzie spokojnie pod skrzydłami władz publicznych, podczas gdy reformy gospodarcze zamiast tworzyć miejsca pracy polegają na dramatycznym cięciu wydatków, prowadząc do nędzy mieszkańców Południa Europy.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *